— Dziennikarz musi się o wszystko pytać, bo z tego, co wie, wybiera potem wiadomości do gazety. Gazetę moją wasza królewska mość czytał codziennie. Czy źle w niej pisało210?

— O, bardzo dobrze, aż za dobrze — boleśnie roześmiał się Maciuś.

Dziennikarz spojrzał Maciusiowi prosto w oczy i zapytał:

— Czy wasza królewska mość i teraz jeszcze nazwie mnie szpiegiem?

— Ja cię nazwę — krzyknął nagle Felek, zrywając się z kanapy.

Dziennikarz zbladł, z wściekłością spojrzał na Felka, i zanim obaj chłopcy mogli się opamiętać, już stał we drzwiach.

— Zobaczymy się niezadługo znów, smarkacze! — zawołał i zbiegł szybko po schodach.

Przed domem nie wiadomo skąd się wziął samochód. Dziennikarz coś powiedział szoferowi.

— Trzymaj, łapaj! — krzyczał Felek przez okno, które z rozmachem otworzył.

Ale było za późno: samochód znikł na rogu. Zresztą kto go miał zatrzymać? Tylko przed domem zebrało się trochę gapiów i dzieci, i patrzyli, co to za hałas.