— Pocałuj się ze mną.
— Rozkaz, wasza królewska mości.
— I mów mi: ty.
— Rozkaz, wasza królewska mości.
— Już nie jestem królem. Jestem, poczekaj — jakby się tu nazwać. Jestem Tomcio Paluch. Ja na ciebie — Felek, ty na mnie Tomek.
— Rozkaz — powiedział Felek, łykając pośpiesznie kawałek odgryzionego łososia.
Postanowiono: dziś w nocy o godzinie drugiej Maciuś będzie przy kracie.
— Słuchaj, Tomek, jeśli nas ma być dwóch, to prowizji31 musi być więcej.
— Dobrze — odparł Maciuś niechętnie, bo wydawało mu się, że w tak ważnej chwili nie przystoi myśleć o żołądku.
Skrzywił się zagraniczny guwerner, gdy ujrzał na policzku Maciusia ślad malin, pamiątkę po pocałunku z Felkiem, ale że i do pałacu dotarło zamieszanie wojenne — nic nie powiedział.