I jak się zasypia? Starała się zrozumieć.
— Będę uważała. Teraz nie śpię. Jeszcze nie. I teraz nie.
Nie wie. Od razu to się jakoś robi.
Leży i myśli.
Dla mamy własny jeden pokoik. Drugi dla babci i dziadzi. Trzeci pokoik serca dla cioć i wujaszków; czy i dla tych, którzy nie byli dobrzy dla niej i dla mamy? W pokoiku mamy jest i tatuś, inaczej jakoś, ale jest; bo żyje w pamięci.
Co to jest ojczyzna? Mówił ojciec, ale nie rozumiała. Ojczyzna wielka, więc największy pokój, żeby mogła swobodnie oddychać.
Mówił ojciec: „dwa tysiące lat”.
Kiedy była duża, umiała liczyć.
— Rok, dwa lata, trzy... Sto, dwieście lat... Dużo... Dwa tysiące.
Potem poznała mnożenie. Już w szkole wytłumaczyli: rok ma 365 dni. — Więc ile dni? — 730.000. — Ile godzin? — Pomyliła się. Dużo godzin. Miliony. Ale nawet godzinę trudno rozumieć.