Nie wiem. Nie pamiętam. Straciłem szereg ciekawych momentów. I miałbym wiele nieufności do notatek, gdzie by nie było „pustych miejsc” i szczerych wyznań, że obserwator nie pamięta, nie dostrzegł, zapomniał.
Przychodzi Haneczka — do Nini.
Jurek siada na krzesełku Helci. — Hel. patrzy długo (czekam) — nic.
Haneczka bierze sześcianek z domku Helci — Hel. patrzy długo.
— Haneczko, ja cię proszę, nie bierz mi klocków.
Haneczka zabiera klocki. Helcia uderza ją klockiem w głowę.
Helcia kurczowo ostatni — daje Jurkowi:
— Masz — masz — masz.
Jurek do mnie:
— Ta dziewczynka nie ma co budować — ona nie ma budować.