Modlitwa: Haneczka, Krysia biorą udział. Helcia zmiażdżona — po modlitwie zdecyd.21 do Jurka:

— To moje miejsce, to moje.

Jurek oddaje, przenosi się na swoje.

Po marszu Haneczka wyrzuca Jurka z jego fotelika, pokornie przenosi się znów na inne.

Helcia u siebie — stuka nogami o stolik — stuka stolikiem — bije ręką po stoliku.

(Puste miejsce).

Helcia ma klocki — wyjmuje jeden — lekko nim uderza po stole — ruchy ospałe — głowa wsparta na ręce. Zaczyna budować — bramę z pałacu Haneczki — nie udaje się jej: trójkąt spada z podstawy trzy, cztery razy. Helcia wkłada klocki do pudełka.

Puste miejsce — to moja porażka. Na chwilę tylko odwracam uwagę, pozostawiam ją wzburzoną, samotną. Znajduję przygnębioną, nieszczęśliwą — ale już na stoliku leży pudełko z klockami: kiedy wyjęła je z szafy — Jak? Nic nie wiem. Znużony, zagapiłem się.


Przeczytałem to, co napisane. Źle. Ja rozumiem, ale czytelnik zrozumie dopiero po parokrotnym uważnym odczytaniu. Takich czytelników będzie mało. Trzeba pisać łatwiej — przystępniej. Do obserwacji w drugim dniu wybieram inną, nową metodę. Najprzód22 wszystkie notatki razem, potem bieg wypadków, zestawiony w akcję opowiadania, wreszcie — komentarz.