— A co będę żałował pieniądze?
To nie jego zdanie, a jakiegoś jego autorytetu: Nazarki, albo Klimowicza (Klim. ładnie rysuje).
— Ojciec wróci — mówię mu.
— Jak wróci, to dobrze, a jak nie, to drugie dobrze.
To też musiał słyszeć. Ile głupstw mogłem mu powiedzieć na temat:
— Fe, jakże można... o ojcu... — itd. Jego teraz inne sprawy zajmują:
— Po co są te paski przy lusterku?
— Ten pasek do mydła, ten do grzebienia, ten do szczotki do zębów.
— Czy ta papierośnica, jak była nowa, to też była skóra popękana?
— Tak, to jest niby krokodylowa skóra.