— No, niech pan suwa.

Mówi to głosem rozdrażnionym. Zaczyna grać nieuczciwie, postanawia wygrać za wszelką cenę — zemścić się.

— Ee, jak pan idzie... No prędzej... Taki pan mądry.

Udaję, że nie dostrzegam, ale gram uważniej, żeby pomimo to wygrać — ukarać go.

— Zobaczy pan, że pan przegra.

— Ty przegrasz, bo grasz nieuczciwie — mówię głosem spokojnym, ale stanowczym.

Jeśli swoją wolę podporządkuję woli dziecka, to musi wkraść się lekceważenie. Faktami, bez gderania, należy przeciwstawiać się, zabiegać o zachowanie autorytetu.

Figur pozostało niewiele — zadaję mu cios dotkliwy: traci damę.

— Nie umiem grać damami — mówi z rezygnacją.

— I pionkami jeszcze nie grasz dobrze, ale się nauczysz.