Czyta — skończył.

— No, ile błędów zrobiłem?

— Zgadnij.

— Pięć.

— Nie, tylko cztery.

— To o dwa mniej, jak pierwszy raz.

Źle przeczytał i zaraz sam się poprawił.

— Czy to pan liczy?

Ten sam wierszyk za pierwszym razem czyta 20 sekund, za drugim razem 15 sekund, za trzecim też — 15.

— Czy jego nie można już prędzej czytać?