Jakże niezmiernie ciekawe, że właśnie dziś, po sankach, zaciężył mu przymus zegarka. — Początkowo nie zwróciłem na to uwagi.


Stoję przy piecu i rozmyślam nad dzisiejszą lekcją. Nagle Stefan, który leży już:

— A pan mi obiecał.

— Co?

— Bajkę.

Pierwszy raz sam się o bajkę upomina:

— Czy opowiedzieć ci jaką nową?

— Nie, o Aladynie... Ale niech pan siądzie.

— Gdzie?