Na Walentym odkrycie to zrobiło niezmiernie silne wrażenie: co będzie z bielizną, z jedzeniem?

— Nigdy nic takiego nie miałem — mówi z wyrzutem, sądząc nie wiem czemu, że teraz już musi się zarazić.

Krótki wykład o świerzbie, jej75 etiologii76. Stopniu zaraźliwości, leczenia — i to w ciągu trzech dni.

— Idź, synku, do warsztatu, a w obiad77 cię wysmaruję.

Tak, tu potrzebne było i pieszczotliwe słowo, i pocałunek.

— Ja w domu nigdy krost nie miałem — mówi szeptem.

Zanim poszedł do warsztatu, długo woził się sankami78. Gdym wszedł do warsztatu, spojrzał na mnie z niepokojem: czy aby nie powiem Dudukowi.

Jakie to wszystko niedobre, jak wytrąca z równowagi. — Właśnie dziś chciałem z nim porozmawiać — nazbierałem dostateczny materiał, a więc: że wydarł stronicę z kajetu, zaniósł do warsztatu bombę, a nie pytał się, czy ja pozwolę pokazać, zrobił sanki, choć nie wiedział, czy ja się zgodzę; że nie mówi mi prawdy: nie chciał, żebym się z jego bratem zobaczył, więc coś ukrywa pewnie, powiedział, że w ochronie nie biją, a potem dopiero przyznał, że dostawał pasem. — Chciałem, żeby wiedział, że jestem z niego zadowolony, ale są pewne drobiazgi, o których mu ot przy sposobności mówię; bo chcę, żeby wiedział, że choć milczę, dostrzegam. Teraz dodam i świerzbę, którą też ukrywał — ale wszystko dopiero za kilka dni, kiedy jego skóra i moje oczy się wygoją. — Niewysłowienie ważne jest rzadkie, masowe robienie uwag w formie życzliwej rozmowy. Boimy się zwykle, że dziecko zapomni: nie, ono dobrze pamięta — to raczej my zapominamy i dlatego wolimy — załatwiać „na gorąco”, innymi słowy — nie w porę — brutalnie.


Wieczorem czytał źle. Wczoraj 27 wierszy w 6 1/2 minuty, dziś 16 wierszy w 7 minut.