— A skąd wiesz, może to ścierka do szklanek?
Skonfudowany odnosi ścierkę. — Uchylam stół, a resztę wycieram bibułą. Stefan milczy, wreszcie głosem niepewnym — na próbę:
— Dlaczego na tym szkle (od lamp) jest H. S.?
— Pewnie to są pierwsze litery imienia i nazwiska fabrykanta.
Zadaje szereg pytań — oznaczają one:
— Ot, rozmawiamy sobie. Tamto już zapomniane. Kto by tam o takim drobiazgu pamiętał?
A przecież pamiętał. Wieczorem:
— Ja naleję herbatę — dobrze?
— Dobrze.
Mnie nalewa pełną szklankę, a sobie niewiele więcej, niż połowę.