— Zgadnij pan — poczekaj pan — nie mów pan — obok: niech pan zgadnie.

To znów.

— Pan by sobie pisali, a ja gadam i panu przeszkadzam.


Sprawę sanek omówię w tej generalnej rozmowie. — Niezadługo zapewne i śniegu nie będzie. I dobrze się stało, że nie zrobiłem mu uwagi. Oto tajemnica jego zaniedbania:

— Tak się bałem w warstacie82, żeby majster nie poczuł maści. Jak on tu, to ja zaraz na drugi koniec. A rano woziłem się sakami, żeby się wywietrzyć.


Dwa przytułkowe zwyczaje:

Stefan śmieje się cicho, zasłaniając usta.

— Dlaczego nie chcesz się głośno śmiać?