I pchają się tacy nawet, którym ząb się nie kiwa, bo nikt nie chce być gorszy od innych.
A ile razy musi dozorca zawiłe spory rozstrzygać.
— Proszę pana, czy to grzech dla wróbli bułki kupować? — Bo mój dziadek rzuca wróblom okruchy, a jak mu okruchów zabraknie, to bułkę podrobi. — A Sieraczek mówi, że to grzech. — Widzisz, głupi, że nie grzech. Acha!
Jeżeli zważymy, że generał Korcarz był koniem w marszu tryumfalnym, anioł z żywych obrazów był woźnym kolonijnego sądu, a migdałowa królowa była dyżurnym przy słaniu łóżek, nie będzie nas dziwiło, że dozorca tyle naraz piastuje urzędów.
A ile ma kłopotów i trosk.
— Niech panowie chłopcom powiedzą, żeby kamieni spod werandy nie wygrzebywali.
— Niech tam panowie chłopcom powiedzą, żeby kory z drzew nie odbijali.
To są skargi Józefa, który ma wielki rewolwer do pilnowania kolonii, ale że nikt na kolonię nie napadał, więc nie wiadomo, czy rewolwer strzela.
— Niech pan zobaczy, jak ta bluza wygląda.
Bluza Bromberga w samej rzeczy wygląda okropnie: ani jednego guzika, ale za to wszystkie dziurki i każda wielkości dużej tabakierki.