— Gwałtu! Trzecia szyba wybita. Co pan sekretarz napisze z Warszawy?
I skruszony dozorca smutną głowę zwiesza w pokorze przed groźną panią gospodynią.
A tu ci ktoś lasek kolonijny oczarował i mimo wszystkich trosk i kłopotów — wesoło i słonecznie. Jeśli są chmury, to uśmiechnięte, jeśli gniew, to łagodny — jakby na żarty tylko.
Bo płynie ta śliczna praca, cudna nauka. Dozorcy uczą dzieci, dzieci uczą dozorców, a wszystkich razem uczy słońce, pole zbożem złote.
Mówiłem już, że czwartego dozorcę nauczyły rozumu barany. Stało się to tak:
— Chodźcie dzieci, opowiem wam bardzo ciekawą historię — powiedział raz ten czwarty dozorca.
I wielki tłum chłopców, chyba ze stu, pobiegło, by słuchać ciekawej historii.
— Usiądźmy tu — proponuje jeden.
— Nie, pójdziemy dalej w las — decyduje dozorca, dumny, że tylu chłopców biegnie, by go słuchać.
I tak doszli aż na skraj lasu i tu zasiedli wielkim półkołem.