Pani gospodyni robi niespodziankę: zjawia się z wodą do lasu. A pić się chce, bo gorąco. Na każdego wypada pół kubka wody. Pomimo gorąca palant ma powodzenie. Byle piłek nie pogubić na łące.
A za trzy dni duża, całodzienna wycieczka na jagody do orłowskiego lasu.
Hej parami dalej w las, dalej w las, dalej w las,
Naprzód żywo — raz dwa raz, raz dwa raz, raz!
Dalej chłopcy na jagody, na jagody, na jagody,
Musi zuchem być, kto młody, być kto młody — hej!
A kto stęka w pół drogi, w pół drogi, w pół drogi.
Że go bolą już nogi, już nogi, już!
Niech się wstydzi, bo niezdara, bo niezdara, bo niezdara.
Niech się wstydzi ten fujara, ten fujara — niech!