— Proszę pana, ja już nie chcę piątki.
— Dlaczego?
— Bo mi się znudziła...
Kiedy przyjechaliśmy do Warszawy, pytała się matka Bromberga na dworcu:
— Jak się mój Chaim sprawował?
— Dobrze — odpowiedział dozorca — tylko zanadto cichy.
Matka spojrzała na Chaima i na dozorcę zdumiona, a widząc, że obaj się śmieją, i sama się roześmiała.
— Myślałam, że naprawdę pan tak mówi, że go chyba tam kto zaczarował.
I wdzięczna była, że się nie gniewano na jej urwisa.