Przebiegły ciało i duch porósł w pleśnie,

W schorzałej piersi bije serce jeszcze.

I krzew laurowy, gdy go dręczy spieka,

Opuszcza liście i, zda się, już ginie...

Lecz, gdy wiatr spędzi nawał chmur z daleka

I deszcz ożywczy potokami spłynie —

Laur nową siłą odżyje wspaniale,

Świeże listeczki gałęzie odmłodzą.

A co niewola — nie wie Sparta wcale,

Bo niewolników jej córy nie rodzą.