Kiedy nadszedł dzień naszego zakładu, powiedział z uśmiechem:
— O włos byłbym przegrał; już mało się nie pobiłem.
Teraz ten chłopiec jest już dorosły; powiada, że dzięki zakładom odzwyczaił się od bójek.
Takich zapisanych w moich zeszytach zakładów jest już chyba pięćdziesiąt tysięcy, takich zakładów mam co tydzień z różnymi chłopcami i dziewczynkami pięćdziesiąt i więcej. Tu nie o cukierki chodzi, a o zwycięstwo.
Zakładają się, żeby wstawać zaraz po obudzeniu, żeby się myć porządnie, żeby się nie spóźniać na posiłki, żeby czytać co dzień piętnaście minut, żeby się nie wyrywać w szkole, żeby nie stać w kącie, żeby nie zapominać, nie gubić, żeby nie wtrącać się, nie zaczepiać, nie dokuczać, nie przezywać, żeby z kimś nie rozmawiać, żeby co dzień starannie przepisać pięć wierszy, żeby myć zęby. Żeby coś robić albo czegoś nie robić.
Trudno odzwyczaić się od kłamania. Jeżeli ktoś często kłamie, zaczyna od czternastu kłamstw na tydzień (po dwa razy dziennie).
No tak: ale kto sprawdza, czy nie oszukują? Nikt: przecież może wymówić43, ile chce, żeby wygrać.
— W zeszłym tygodniu wymówiłeś czternaście kłamstw, a na ten tydzień siedem: czy nie za mało?
— Wystarczy.
— A czy ci trudno nie kłamać?