Jeden kupuje tylko wtedy i tylko to, co potrzebne, drugi chce mieć wszystko, co nowe, co pierwszy raz widzi.
— Po co ci to?
— Zobaczę, może się przyda.
Mówią dorośli, że dzieci wydają pieniądze na łakocie. Owszem, ale nie wszystkie i nie zawsze. Jeden lubi owoce, nie lubi cukierków, drugi wcale nigdy nie kupuje nic do jedzenia, za to chce mieć dobre farby albo cyrkle, albo obrazki, żołnierzy, książki, albo długo składa pieniądze na jedną rzecz, która drogo kosztuje. Albo wszystkie pieniądze wydaje na kino.
Nieprawda, że młodzi chcą chodzić na obrazy niedozwolone dla młodzieży.
Znałem chłopca, który raz na tydzień chodził do kina, ale codziennie oglądał wszystkie fotografie, żeby właśnie przez omyłkę nie pójść na obraz14 romansowy.
Ulica wymaga wielu prawideł życia. Znają te prawidła chłopcy, którzy wiele godzin spędzają codziennie na ulicy. Tylko proszę nie myśleć, że są to ulicznicy.
Mówią: „Gazeciarze, ulicznicy”.
I myślą, że to zepsuci chłopcy, którzy palą papierosy i mówią brzydkie wyrazy.
Nie. Ulicznikiem może być chłopiec, którego w domu bardzo nawet pilnują i niechętnie puszczają samego. Ale niech się wyrwie na ulicę, zachowuje się jak nieprzytomny. Zdaje mu się, że w tłumie może robić, co chce, złośliwe figle przychodzą mu do głowy. Popycha, zaczepia, wariuje, rozgląda się i szuka, żeby przykrość zrobić i skryć się, i uciec. Właśnie przyjemność mu sprawia, co zabronione. Dobierze sobie kolegę albo kolegów i wspólnie myszkują i broją. Biada dziewczynce, stróżowi, przekupce, Żydowi, małemu chłopcu. Jakby chciał właśnie, żeby każdy od razu wiedział, że łobuz. A śmieją się bezmyślnie i złośliwie, gdy przestraszą albo nawymyślają.