Czasem zapyta się ktoś o ulicę albo tramwaj, albo staruszka poprosi, żeby jej podać rękę i przeprowadzić. Przyjemnie okazać przysługę. Ale długich rozmów lepiej nie prowadzić i można zupełnie grzecznie odpowiedzieć jak jedna dziewczynka:

— Przepraszam bardzo, ale mamusia nie pozwoliła mi na ulicy rozmawiać.

Bo czasem od razu można poznać pijaka albo obłąkanego (wariata), a czasem wygląda jak zwyczajny człowiek. Lepiej być ostrożnym.

Ostrożnie trzeba wysiadać i wsiadać w tramwaj17, i przez ulicę przechodzić. I tak właśnie się dzieje. Już niektórzy rodzice zanadto się boją. Naprawdę bardzo rzadko się zdarza, żeby przejechali ucznia albo uczennicę. Chyba na wiosnę, kiedy po zimie bawią się na ulicy, albo po wakacjach, gdy wracają ze wsi i już się odzwyczaili od ulicy.

Rozmawiałem z szoferami18 i motorniczymi tramwajów. Powiedzieli, że najgorzej, jeśli ktoś nie wie, czy iść naprzód, czy cofnąć się w tył, albo jeden ciągnie w jedną stronę, a drugi w drugą; wtedy nie wiadomo, jak wyminąć, a nie zawsze można od razu zatrzymać samochód.

W gazetach gniewają się na szoferów, że są nieostrożni. Ale jak nieostrożni i lekkomyślni są przechodnie i właśnie dorośli. Czy nie lepiej chwilę zaczekać, niż narażać życie?

Najbardziej skarżą się szoferzy na rowerzystów. I naprawdę niektórzy są bardzo nieostrożni. A już najgorsze są żarty.

Znam taki wypadek.

Chłopiec założył się z kolegą, że zdąży przelecieć przed tramwajem. Co za bezmyślny zakład. Właśnie nie zdążył. Sam potem nie wiedział, czy się przewrócił, czy go tramwaj pchnął; ale już teczka z książkami wpadła pod deskę. Motorniczy zahamował w ostatniej chwili, a policjant przyprowadził bladego do domu...

Żywa, wesoła, ciekawa jest ulica, ale często bardzo smutna i smutne budzi myśli.