Na złość przerywa, mąci, jątrzy.

Ułożyłem takie prawidła zabawy:

1. Nie wolno, nie wolno, nie wolno przeszkadzać, ani ździebło26 mniej nie wolno przeszkadzać w zabawie niż w nauce.

2. Tak samo nie wolno bez pozwolenia ruszać ani piłki, ani pudełka, ani patyka, ani kamyka, jak nie wolno brać cudzego pióra ani zeszytu, ani książki.

Jeżeli jeden nie chce, jeżeli jednemu się nie podoba, niech odejdzie, ale nie wolno mówić: „Jeżeli nie chcecie mnie albo nie chcecie tak jak ja, będę wam przeszkadzał”.

Dziwiło mnie dawniej, skąd chłopcy tak prędko poznają nowego kolegę, tak od razu wiedzą, kto będzie miły, a kto nie. Potem zrozumiałem: najłatwiej poznać w zabawie. Zaraz mówią:

„Stawiak27, rozporządzalski, obrażalski, wtrącalski, niedotykalski, lizus, wariat, złośnik, skarżuch, beksa”.

Nieprawda, że dzieci są kłótliwe. (Dorośli więcej się złoszczą, gdy im przeszkodzić). Ileż to razy słyszałem, jak mówią: „No, dobrze, powiedz, jak ty chcesz”.

Albo: „My tak chcemy, a komu się nie podoba, może się nie bawić”.

Widziałem, jak chętnie dopuszczają do wspólnej zabawy i małych, i słabych, i niezgrabnych, byle się nie kłócili i nie żądali takiego udziału w zabawie, jaki im się nie należy.