Jeżeli się ktoś wstydzi, nie może mówić, język kołowacieje, każde poruszenie robi się strasznie ciężkie. W głowie tak pusto, jakby wszystkie myśli wyfrunęły. Mówisz nie to, co pragniesz powiedzieć, i robisz nie tak, jak chcesz. Czasem starasz się śmiało, i jeszcze gorzej wychodzi. Zaraz można poznać, że udaje: mówi niby głośno, odważnie — i swobodnie się niby porusza. Albo wargi drżą i skubie ubranie, i nie może odpowiedzieć na pytanie. Zupełnie jak sparaliżowany.
Bardzo dziwne jest uczucie strachu. Wszystko wydaje się groźne. Jakby na myśli ktoś zarzucił czarną płachtę i dusił. Odetchnąć aż trudno.
Rozumie się, są różne strachy. Inaczej się boi w dzień w szkole, inaczej w nocy, inaczej, jeżeli coś nagle przestraszy, inaczej, jeżeli się zawsze kogoś bać. Raz wiadomo, czego się boisz, a czasem nie.
Dorośli myślą: „Łobuz, niczego się nie boi, niczego się nie wstydzi”.
Wcale nie.
Lekarze mówią:
— Nerwowy się boi.
I to nie zawsze.
Ale już najgorzej, gdy wyśmiewać.
Rozmawiałem wiele razy z takimi, którzy się w nocy boją: są bardzo nieszczęśliwi. A rodzice myślą, że to głupstwo.