UWAGA

Pytała mi się wychowawczyni, jak odpowiadać na drażliwe pytania. — Nie ma pytań głupich ani drażliwych, jeśli odpowiedź jest rzetelna i na miarę. Jeżeli wiemy sami.

Reportaż z meczu

Chcecie? Dobrze. Zgadzam się. — Obiecałem. — Ale żebyście nie żałowali. Bo to nie ma sensu. — Szanuję, owszem, sport i wiem, że chcecie ubrać mnie w kąpielówkę360 i rozruszać. Ale sami przekonacie się, że nie. Bo nie może udać się. Bo co ja za sprawozdawca sportowy?

I akurat dziś, kiedy chciałem z wami o Helladzie... W planie była Grecja.

Bo Grecja i Hellada — to to samo.

W owej starożytnej Helladzie były dwa miasta: Sparta i Ateny. Jak na przykład Warszawa i Kraków albo Poznań i Wilno, Lwów i Łódź. — Ateńczycy-Grecy i Spartanie-Grecy. Ale nie lubili się. Bo w Sparcie głównie sport, mięśnie, żelazo, ćwiczenia i wojna; Ateńczyk też bohater, jeżeli trzeba, ale woli książki, rzeźbę, teatr, pieśń. Więc Ateńczyk mówi na Spartanina, że prostak, że mruk i gbur; Spartanin na Ateńczyka, że paniczyk, laluś, gaduła.

No i na Spartę napadli Messeńczycy: ich dziki wódz Arystomenes361 napadł na Spartę. I Spartanie przegrywają. Już Arystomenes rozłożył pod miastem obóz swój koło Sparty. Już Messeńczycy pławią konie w ich rzece (nie Wisła ta rzeka nazywała się, tylko Eurotas ta rzeka). — Wódz Arystomenes zakradł się w nocy do Sparty i w świątyni spartańskiej zawiesił swój puklerz messeński. — Taki wstyd. — Ale byli zmęczeni, więc spali; już tyle młodzieży poległo w bitwach.

Więc co robić? — Zgadnijcie, co zrobili? — Ano, zebrali się starcy na naradę i posyłają do Delf (taka tam była świątynia grecka; oni byli wtedy jeszcze poganie, różnych bogów mieli). W tej świątyni w Delfach były nie kabalarki, nie Cyganki, ale kapłanki tam były boga Apolla; one radziły, co robić, kiedy bieda; nazywały się Pytie. — I ta najważniejsza Pytia przyjęła dary od spartańskich posłów, usiadła na trójnogu, na krześle, które miało trzy nogi — siedzi, wącha różne kadzidła i natchniona mówi, radzi, żeby Spartanie prosili, żeby błagali o pomoc. — Zgadnijcie kogo? — A właśnie Ateńczyków.

Co? — Oni, Spartanie, mają błagać o pomoc tych lalusiów? — Nie! — Zgniewali się. Taki wstyd. — Ale co mieli robić; co będzie, jeżeli Arystomenes i Messeńczycy zdobędą Spartę? — Niewola albo śmierć? Więc co robić?