XVII

1. Widziałem niemało dzieci, widuję je i teraz. Kiedy pytam piastunki, w jakim wieku jest dziecko, a ona odpowiada, że ma trzy miesiące, to myślę sobie: „Taki był Mojżesz, gdy Jochewed go niosła nad rzekę, i ja taki byłem, i ty. Każdy był taki”.

2. Nie jestem uczonym, nie wiem, jakie pałace i jakie świątynie były w Egipcie — bo różne były w różnych czasach. Ale wiem, że tam, gdzie mieszkały dzieci biedaków, było ciasno i ciemno. Tak jak w naszych czasach.

3. Nie ukrywałem dziecka przed żołnierzami wroga, ale mogę zgadnąć, że Jochewed nie wynosiła Mojżesza zbyt często na powietrze. I dlatego lepiej znał noc niżeli dzień.

4. Wyobrażam sobie, jak dziecko mruży oczy ze zdziwienia, patrząc na drzewa zielone i na wysokie niebo; jak oddycha głęboko, pełną piersią wciągając powietrze, i cieszy się, że cały świat jest jasny, wielki i wesoły — prawda, że nie dla wszystkich, bo niekiedy podobny jest słońcu, a niekiedy nocy bez gwiazd.

5. Mały Mojżesz patrzy, marszczy czółko, gaworzy, słucha, cieszy się i rączki wyciąga do matki, a potem ziewa, milknie i zaczyna ssać palec. Każdy człowiek był taki, w starożytności i za naszych dni, zawsze i wszędzie.

6. Niewiele mówi Biblia o dzieciństwie Mojżesza. Tyle tylko, że płakał, gdy córka faraona znalazła go na brzegu rzeki.

7. Czy długo leżał, zanim go spostrzegła córka faraona? Czy płakał, gdy się zbudził? Czy był głodny? Czy przestraszył się, gdy zobaczył obcą twarz?

8. Nie byłem w Egipcie, nie stałem nad brzegiem Nilu i nie mogę powiedzieć: — To tu, w ten piasek, wsiąkały niegdyś łzy małego Mojżesza.

9. Ale widziałem wiele łez dzieci, co nie miały matki albo matka była daleko, biedna, opuszczona, płacząca.