Chodź, Janek. — Zrobimy im niespodziankę. Trzymaj młotek. — Kiedy chcą, niech mają. — Przynieś gwoździe, te długie, z boku na oknie.

ROBOTNIK

pod zegarem

Cóż z tego, że cię powiesili? — Ty właśnie chcesz wisieć i rozkazywać. Tobie, szelmo, służymy. — Dyktatura zegara. Walka między tymi, których zegarki się spóźniają, i tymi, których się śpieszą. — Tymi, którzy zapominają nakręcić zegar, i stanie. — Myślałem, że tu inaczej. — Doktór135 ma słuszność: jak mi się znudzi, uporządkuję myśli, spakuję swoje michałki i dyrdymałki i wyprowadzę się. (podczas przemowy reperuje, majstruje w zegarze) — Tak, towarzyszu, panowie radzą, a my robimy.

STOLARZ

Głowa czy ręce to jedno. — A widzi mi się, że tej naszej ręki coraz mniej potrzeba na świecie. — Jeszcze dwa gwoździe, Janek. — Maszyna teraz taniej za nas robi, a może nawet lepiej. Już nie ten dziś majster, który rzetelnie wykona, ale który wie, gdzie się co i kiedy zepsuje.

ROBOTNIK

Będziemy odpoczywali. — Żeby tylko życie naregulować. Już dla wszystkich i dla nas.

Wychodzi.

STOLARZ