Zawsze wesoła i skacząca, Pchełka teraz była pokorna i smutna.
— Władeeek!
— Co?
— Nie będziesz się na mnie gniewał?
Pchełka miała łzy w oczach, duże, okrągłe łzy.
— Co zrobiłaś, Pchełko?
— A nie będziesz się gniewał i nie powiesz nikomu?
— Nikomu nie powiem.
— Więc: widzisz, ja jestem niedobra. Wicuś jest mały i głupi; to nie jego wina, że ja kupowałam cukierki.
Wicuś, usłyszawszy swe imię, wylazł zza szafy i wolnym krokiem zbliżył się do Władka.