Bo w uczonych książkach są błędy i głupstwa. Bo uczeni tak mało wiedzą, a tymczasem ludzie chorują.
Umarło mu dziecko, umrze jeszcze dwoje. Zapłacze.
Ale Pasteur jest uparty. Znów i znów pytać się będzie:
— Dlaczego dzieci umierają? Dlaczego rany się nie goją, co to jest zaraza?
Może te małe kulki, paciorki, łańcuszki i pyłki roznoszą choroby?
18.
Dobrze było Pasteurowi w Lille. Miał wygodną pracownię, którą urządził tak, jak chciał.
Znalazł fabrykę, gdzie może robić próby, jakie chce. Bogaty fabrykant sam prosił, żeby Pasteur zbadał, dlaczego fermentacja cukru i spirytusu raz dobrze się udaje, to znów wszystko się psuje i marnuje, a fabryka nie zarabia, ale traci.
Pasteur mówi do studentów:
— Dam wam do ręki kartofel. Zrobicie z niego cukier. Z cukru zrobicie spirytus, ocet i eter.