Dlaczego tyle? — Nie wiem. — Może zabrał 100, ale się potłukły w drodze? Droga nie była łatwa.
Pasteur dnie całe siedział w pracowni. Nie umiał chodzić po górach lodowych.
Pasteur wrócił do garbarni, do ojca.
O czym rozmawiał ze starym ojcem?
Co mówił ojciec, co mówił syn?
Nie wiemy.
O czym Ludwik myślał, leżąc w łóżku w tym domu, gdzie matka tyle razy mówiła mu:
— Dobranoc.
Spotkał Julka.
Julek, kolega ze szkoły powszechnej. Razem bawili się w garbarni. Razem gonili się na podwórzu, razem pojechali do Paryża, gdy byli dziećmi.