— No i jakże tam? Smakowało panu? — zapytał wachmistrz, gdy młodszy żandarm po upływie pół godziny przyprowadził Szwejka, sytego i zadowolonego jak zawsze.

— Można wytrzymać, panie wachmajster, tylko kapusty było trochę za mało. Ale cóż robić? Wiem, że pan nie był na to przygotowany. Wędzonka była dobrze przewędzona. Przypuszczam, że było to mięso domowe ze świni swojego chowu. Herbata z arakiem też zrobiła mi dobrze.

Wachmistrz spojrzał na Szwejka i zaczął:

— W Rosji pija się dużo herbaty, nieprawdaż? Czy mają także i arak?

— Arak mają na całym świecie.

„Tylko się, bratku, nie wykręcaj — pomyślał wachmistrz. — Trzeba się było pilnować dawniej i nie gadać wszystkiego”.

— No, a ładnych dziewcząt dużo w Rosji? — zapytał pochylając się ku Szwejkowi poufale.

— Ładne dziewczęta są na całym świecie, panie wachmajster.

„Figlarz z ciebie — pomyślał znowu wachmistrz. — Teraz chciałbyś się z tego wszystkiego wykręcić”.

Wytoczył na Szwejka najcięższy kaliber i zapytał: