Frajter cofnął się od wachmistrza.

— O tym wszystkim dobrze pamiętam, bo z początku byłem tylko troszkę zawiany. Ale potem też się schlałem i nie wiem, co było dalej.

Wachmistrz popatrzył na frajtra.

— A ja pamiętam — oświadczył wachmistrz — że pan mówił, iż w porównaniu z Rosją jesteśmy karzełkami, i że ryczał pan przed tą babą: „Niech żyje Rosja!”

Frajter zaczął nerwowo chodzić po pokoju.

— Ryczał pan jak ten byk — rzekł wachmistrz. — Potem zwalił się pan na łóżko i zaczął chrapać.

Frajter zatrzymał się przy oknie i bębniąc w nie palcami oświadczył:

— Pan też wody w gębę nie nabierał przed tą naszą babą i pamiętam, panie wachmajster, że pan rzekł do niej: „Pamiętajcie, babo, że cesarz czy król myśli tylko o swojej kieszeni i dlatego toczy wojnę, choćby był takim dziadygą jak nasz stary Prochazka, którego nie mogą wypuszczać z klozetu, żeby nie zapaskudził całego Schönbrunnu”.

— Takie rzeczy mówiłem?

— Tak jest, panie wachmajster, takie rzeczy pan wygadywał, zanim wyszedł pan na dwór rzygać, i jeszcze pan wołał: „Wsadźcie mi, babo, palec w gardziel!”