Oddalali się od siebie coraz bardziej i dopiero po chwili odezwał się głos Vodiczki zza któregoś baraku:

— Szwejku, Szwejku! Czy dobre mają piwo „Pod Kielichem”?

Niby echo odpowiedział z daleka głos Szwejka:

— Wielkopopovickie.

— Myślałem, że smichovskie! — wołał z dala saper Vodiczka.

— Są tam też fajne dziewczynki! — głośno krzyczał Szwejk.

— A więc po wojnie o szóstej wieczorem! — wołał z oddali Vodiczka.

— Przyjdź lepiej o pół do siódmej, bo mogę się czasem spóźnić! — doradzał Szwejk.

Potem jeszcze raz, ale już z bardzo daleka wołał Vodiczka:

— A o szóstej nie mógłbyś przyjść?