— Już poszli?
— Ma się wiedzieć, że poszli, ale nie wiem, czy już odeszli. Może polecieć jeszcze raz?
— Znaleźliście plutonowego Fuchsa?
— Znalazłem, panie oberlejtnant. Naprzód powiada; „Co?” I dopiero, jakem wyłożył, że rozmowy telefoniczne muszą być jasne i krótkie...
— Nie ględźcie, Szwejku... Czy Vaniek jeszcze nie wrócił?
— Nie wrócił, panie oberlejtnant.
— Nie wrzeszczcie tak głośno. Czy nie wiecie, gdzie może być ten zatracony Vaniek?
— Nie wiem, panie oberlejtnant, gdzie może być ten zatracony Vaniek.
— Był w kancelarii pułkowej, ale gdzieś poszedł. Przypuszczam, że niezawodnie będzie w kantynie. Idźcie więc, Szwejku, do kantyny i powiedzcie mu, żeby zaraz poszedł do magazynu. I jeszcze jedno: poszukajcie natychmiast kaprala Blażka i powiedzcie mu, żeby zaraz odwiązał tego Balouna, a Balouna przyślijcie do mnie. Powieście słuchawkę.
Szwejk energicznie zabrał się do rzeczy. Gdy znalazł kaprala Błażka i powtórzył mu rozkaz porucznika Lukasza, dotyczący odwiązania Balouna, kapral mruknął pod nosem: