— Oberst Schröder, bydlaku.

— Dobrze, ty wole. Kto przyjął telefonogram?

— Ja.

Himmelherrgott. Co to znowu za jakieś ja?

— Szwejk. I co jeszcze?

— No, nareszcie. Więcej nic, ale powinieneś się nazywać nie Szwejk, ale krowa. Co słychać u was?

— Nic, wszystko po staremu.

— I kontent jesteś, co? Podobno ktoś tam u was dostał dzisiaj słupka.

— To tylko pucybut pana oberlejtnanta, bo mu zeżarł obiad. Czy nie wiesz, kiedy pojedziemy?

— Co za głupie pytanie. Przecież o tym nie wie nawet nasz dziadyga. Dobranoc. Pcheł u was dużo?