garb przyczajony pod niskimi sufitami
przyzwyczajony w czekanie jak kleszcz
zaklaszcze każdemu
worek bez dna z wygarbowanej skóry
skurczone ciało bagaż dniejącej kory horyzontu
we włosowatych naczyniach wygładzone na głód uśmiechy
gdyby ich wata nasiąkła pożywnym bulionem krwi może
zaostrzyłyby się na noże i widelce
garb jest pusty