salwujący się świstem twarzy w ścisk matek mam

zawsze ten sam senny śmiechu arsenał łask

arszenik zamkniętych oczu

refleksy białych nocy na szkle rżniętym w doskonałą

przezroczystość

jeszcze tysiąc innych maszyn obronnych

robaków wielkich i majestatycznych jak obraza majestatu

jak rak prostaty

dodatek nadzwyczajny

jazda