ten głos dyktujący ci coraz szybciej do pogubienia przecinków

przecinaków logiki ciągłej w nierozciągłą ale skuteczną i refleksyjną

fleksyjną bo coraz to się odmienia stan i tan!

ten tren

dyptyk obłędny

(albo rozprawka z językiem)

zaczyna się

Jerzy Krzysztoń1, Obłęd

Wzejście obłędu na horyzoncie renesansu daje nasamprzód o sobie znać poprzez zniweczenie symboliki gotyckiej; jak gdyby zakotłował się ów świat o gęstej sieci znaczeń duchowych i jakby stamtąd wynurzyły się postacie o znaczeniu uchwytnym już tylko w kategoriach bezsensu. Gotyckie formy trwają jeszcze przez jakiś czas, ale z wolna milkną, przestają wyrażać, przypominać i nauczać - prezentują jedynie swą fantastyczną obecność nie ujętą żadnym możliwym wykładem, chociaż dobrze znajomą oczom. Wyzwolony z reguł mądrości i nauki, obraz zaczyna się sprowadzać do własnej niedorzeczności.

Michel Foucault2 Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu