nikt nie ma złudzeń

nie przekraczają barier dźwięku i artykulacji

są jak puszka

muszkat uniesiony w powietrze

lewitujący mózg rzesza moich uniesień

zamknięta w stałych

związkach

niezbyt frazeologicznych

zawsze urwaną frazą

„koniec — aktorzy — są niepotrzebni w tej sztuce