mocniej ale żadnego poczucia winy

kolejny ze świtów drapie ja lekko uniesiony

świadek dużych złości i uzasadnionych pretensji kwitnących słów

sadzonek bez szans na zło czy dobro fabuły ociekające

potem świat czy antyświat dożywany powoli i bezwolnie trochę

ekstrawagancji wakacje od pracy praca w wakacje prasa codzienna

wyciskająca z czoła małe słone krople tyle się trzeba było najeść

tyle wstydu ale tego nikt nie powie nie powierzy wstyd wstydu

samozaciskająca pętla pluskanie w butach ta druga strona

błękitnej metalicznej kuli