frazy o których prawie zapomniałem zwoje map bezkreśnie wypełnianych przez kartografów

nadprzyrodzone ręce mapy oplatające rzeczywistość jej kopią

kalką technicznym żargonem tych kilku liczących się języków

liżących demony maxwella3 po brudnych zapracowanych brodach niewierna więc pociągająca

namiastka szwadronów dźwięków i pustyń koloru

i piwnice zamknięte za powiekami loki dymu znaczącego siną farbą braki w tlenie

baraki powiedzeń znaków i tymczasowe zatrzymanie czasu

akcji na rzecz con templum

tego dość żenującego królestwa i partackiej sprawczości popartej szumnym sprawozdaniem

stosownie do kondycji i treningu