Jakąż zwodniczą dolę twe słowa mi wróżą?

Ukryj mnie dobrze raczej: mówiłam zbyt dużo!

Szaleństwo me na zewnątrz wykipiało ze mnie:

Rzekłam to, co jest zbrodnią pomyśleć tajemnie.

Nieba! Jak on mnie słuchał! Przez jakie udania,

Nieczuły precz odsuwał z wzgardą me wyznania!

Jak skwapliwie do rychłej ucieczki się stroił!

Jakże rumieniec jego mą hańbę podwoił!

Czemuś mą rękę wtedy wstrzymała szaloną!

Ha! Kiedym mieczem jego godziła w me łono,