Powab korony, władzy, zdawał się go kusić,

Ateny go nęciły, nie mógł tego zdusić;

Okręty już gotowe do odjazdu stały

I wzdęte żagle z wiatrem pomyślnym igrały.

Idź żywo, w mym imieniu pospiesz doń, Enono:

Ambitnego młodzieńca połechtaj koroną;

Powiedz, iż czoło w diadem łacno ubrać może,

Pragnę jeno zaszczytu, iż ja mu go włożę.

Chętnie dlań berło, dla mnie zbyt ciężkie, porzucę.

Będzie mojego syna ćwiczył w władzy sztuce;