Trzeba zgubić Arycję; trzeba króla judzić,

Przeciw krwi nienawistnej jego gniew pobudzić;

Niech na znikome kary czasu dziś nie traci;

Zbrodnia siostry przewyższa stokroć winy braci.

Póty błagać go będę, ściskać mu kolana...

Co czynię? Dokąd myśl mnie wiedzie obłąkana?

Kogóż czynić mścicielem zazdrości mej chciałam?

Mąż mój żyw, a ja ciągle dawnym ogniem pałam!

Dla kogo? W jaką stronę me pragnienia mierzą?

Z każdym słowem od grozy włosy mi się jeżą;