Me zbrodnie od tej chwili dobiegły już granic:
Potwarcza, kazirodcza, niepomna już na nic,
W dzikim pragnieniu pomsty, w żądz plugawych męce,
Głodna we krwi niewinnej umazać swe ręce...
Nędznica...! I ja żyję! I spojrzenie cierpię
Tego świętego słońca, z którego ród czerpię!
Mym praszczurem jest ojciec i pan bogów wszelkich;
Niebo, świat cały pełne są mych przodków wielkich;
Gdzie się skryć? Niech moc piekieł mnie pochłonie żywą
Ha! Wszak mój ojciec urną tam włada straszliwą;