Los, mówią, jego dłoni zwierzył ją surowej:

Minos tam nas, śmiertelnych, sądzi blade głowy.

Jak wzdrygnie się cień jego, gdy grozą przejęty

Ujrzy przed sobą obraz swej córki wyklętej,

Zmuszonej wyznać życie plugastwem skalane

I zbrodnie samym piekłom, być może, nieznane!

Jak przyjmiesz, ojcze, widok ten, stokroć hańbiący?

Widzę, jak straszna urna z dłoni leci drżącej;

Widzę, jak, wielki przykład pragnąc dać przed światem,

Ty sam, własnej krwi swojej żądasz stać się katem!