Uchodź z rąk wrogów, ale pod męża osłoną.

Wolni w nieszczęściach naszych, gdy niebo tak każe,

Sami, gdy zechcem, możem stanąć przed ołtarze.

Serc związkom blask pochodni nie przymnaża ceny:

Wśród odwiecznych grobowców, tam, u bram Trezeny

Gdzie zewłok przodków moich dostojnych spoczywa,

Jest świątynia łamiącym przysięgę straszliwa.

Nikt tam śmiertelny kląć się nie odważy lekko,

A zdrajca kary swojej nie szuka daleko;

Lękając się na miejscu ponieść pewną zgubę,