Niekiedy, jakby walcząc z strasznymi myślami,

Tuli się do swych dziatek i zlewa je łzami;

Naraz, matczyną miłość gwałcąc, cała drżąca,

Rękoma je od siebie ze zgrozą odtrąca;

Spieszy błędna przed siebie, znów w miejscu przystaje,

Oko jej oszalałe już nas nie poznaje.

Trzykroć jęła się101 pisać i w nowej odmianie

Trzykroć wpół rozpoczęte zniszczyła pisanie.

Racz wejrzeć na nią, królu, racz kroki jej wspierać.

TEZEUSZ