Ciesz się, pani; tryumfuj: mój syn już nie żyje!

Ha! Ileż cierpię...! Jakichż podejrzeń męczarnia,

Broniąc go w moim sercu, drżeniem je ogarnia...

Lecz zginął; już się stało: nasyć się ofiarą;

Ciesz się nieprawą zgubą lub też słuszną karą;

Póki życia, dopuszczać myśli nie chcę innej;

Skoro pani go winisz, wierzę, że był winny.

Zgon jego dość mi daje treści do wyrzekań,

Bym się zapuszczał w bagno haniebnych dociekań,

Które boleści ojca niezdolne go wrócić,