Nową troską mój spokój mogłyby zakłócić.

Pozwól, bym kraj rzuciwszy i ciebie zarazem,

Uszedł przed syna mego skrwawionym obrazem;

Żarty wstydem, nękany straszliwym wspomnieniem,

Próżno chciałbym przed świata ukryć się spojrzeniem;

Wszystko mnie tu potępia, wszystko mnie uraża;

Blask własnego imienia mękę mą pomnaża.

Mniej znaczny, łatwiej ukryć zdołałbym swe błędy.

Mierżą mnie nawet bogów osobliwe względy;

Chcę odtąd biadać na ich złowrogie fawory,