Królowa już dobiega losów swoich końca.

Dzień i noc przy jej boku stróżuję daremno;

Ginie od cierpień jakichś, tajonych przede mną.

W ciągłej rozterce, zmysłów swych zebrać nie może

Niepokojem miotana, rzuca nagle łoże:

Pragnie widzieć blask słońca; jednakże nikogo

Oczy jej, zbyt znękane, oglądać nie mogą.

Idzie tu.

HIPOLIT

Dość: królowej niech się wola ziści;