Czyż zmiękczyć cię, ubłagać nie ma już sposobu?

Chceszli24 więc bez litości wpędzić się do grobu?

Jakiż szał na dni swoje targnąć ci się każe?

Jakież jady cię struły, jakie czary wraże25?

Cień po trzykroć już niebo skrył w ciemnym pomroczu,

Od czasu jak sen twoich nie przesłonił oczu;

I blask już po raz trzeci powraca nam ninie26,

Od czasu jak twe ciało bez pokarmu ginie.

Jakież straszne zamiary w sercu swoim ważysz27?

Jakim prawem na dni swe targnąć się odważysz?